Przed nami, już w sobotę 22 listopada, druga odsłona deathmetalowego festiwalu Death Is Not The End.
Wydarzenie, które swoim klimatem, charakterem i doborem zespołów zdecydowanie wyróżnia się w kalendarzu coraz liczniejszych imprez koncertowych. Ta inicjatywa jest ucztą dla koneserów — świętem największych maniaków deathmetalowego podziemia, tętniącego tym, co w gatunku najciekawsze i najbardziej ekscytujące.
Po pierwszej edycji, która parę miesięcy temu odbyła się we Wrocławiu, obiecałem sobie uczestniczyć w każdej kolejnej odsłonie. Niestety życie najczęściej pisze scenariusze bez konsultacji z tymi, którzy odgrywają w nim główne role — i tym razem w Gdańsku mnie zabraknie. Polecam jednak wszystkim ten festiwal i radzę nie zwlekać z zakupem biletów, bo rozchodzą się jak tyfus po slumsach i, podobnie jak w przypadku pierwszej edycji, może być „sold out”.
Powodów, by ruszyć na Death Is Not The End, jest tym razem aż osiem, bo tyle zespołów przewidziano na scenie. Czym osobiście jarałbym się najbardziej:
DISKORD – death metal z Norwegii, zagrany z olśniewającą techniką i wspaniałym feelingiem. Kunsztownie zaaranżowany, imponujący ogromną wyobraźnią, polotem i niepohamowaną kreatywnością. Uważam, że to zjawiskowy, jeden z najciekawszych zespołów na współczesnej scenie deathmetalowej. Gdyby grali u nas innego dnia i byłoby trzeba, to pojechałbym tylko na nich do Gdańska — nawet leżąc na brzuchu na deskorolce i odpychając się od ziemi brodą. To jest potencjalnie największe deathmetalowe wydarzenie tego roku.
PROSCRIPTION – death metal z Finlandii, łączący brutalność death metalu z elementami black metalu – mroczny, złowrogi, wciągający. Swoją pierwszą płytą „Conduit” zrobili na mnie na tyle dobre wrażenie, że tegoroczną zamówiłem w ciemno i oczywiście nie ma mowy o rozczarowaniu. Tym bardziej, że wydaje ich Dark Descent Records – dla mnie od lat znak jakości i sygnał, że będę miał do czynienia z muzyką najbliższą memu sercu.
MALFORMED – to z kolei moje tegoroczne odkrycie. Debiut Finów, również wydany nakładem Dark Descent Records, prezentuje się wyjątkowo smakowicie, łącząc klasyczny amerykański death metal z przeszywającą, zimną, złowrogą melodyką i gęstym mrokiem właściwym dla fińskiej sceny. Nie mam wątpliwości, że gdyby taka płyta jak ich debiutancka „Confinement of Flesh” ukazała się w pierwszej połowie lat 90., dziś byłaby klasykiem i absolutnie kultową pozycją.
REPUKED – death metal ze Szwecji, oldschoolowy, z tchnieniem gore, epatujący punkowo-crustową energią. W ich muzyce słychać echa Autopsy i Repulsion. Absolutnie wspaniałe granie, które na żywo może przemówić jeszcze mocniej niż z płyt.
IMPURITY – death metal ze Szwecji hołdujący klasycznemu szwedzkiemu brzmieniu. Ich debiut nie jest w żadnym razie krążkiem przełomowym ani odkrywczym. To hołd dla Entombed, Dismember i Desultory – pokłon dla starych czasów, gdy płyty nagrywano w Sunlight Studio, a potęga szwedzkiego death metalu rozlewała się na cały świat. Kocham ten klimat i takie granie nigdy mi się nie znudzi.
Relacja z pierwszej edycji Death Is Not The End tutaj.
Skład uzupełni SPECIES, który widziałem już kilka razy i wiem, że na żywo zawsze gwarantują najwyższą jakość. Zresztą ich tegoroczna płyta jest rewelacyjna – dla mnie ścisła czołówka 2025 roku, i to nie tylko w odniesieniu do polskiej sceny. No i jeszcze zagrają dwa zespoły, których nie znam – fiński AZATOTH i polski LEUCOTOME. Bo wbrew temu, co się niektórym zdaje, ja naprawdę wciąż więcej rzeczy nie znam niż znam. 🙂
Link do biletów tutaj.


