SUMMER DYING LOUD. Subiektywny przewodnik

0

W ostatnich latach festiwal w Aleksandrowie Łódzkim może pochwalić się coraz ciekawszym line-upem. W tym roku zapowiada się uczta na tyle wyjątkowa, że po raz pierwszy zamierzam wybrać się na cały festiwal

W ostatnich dwóch latach było tak, że najbardziej ciekawił mnie czwartek, który ze względu na pracę musiałem odpuścić. Na piątek wzruszałem ramionami i przyjeżdżałem dopiero w sobotę. Tym razem jest inaczej – każdy z festiwalowych dni dysponuje na tyle poważnymi atutami, że po raz pierwszy zamierzam wybrać się na całość.

CZWARTEK

W czwartek najbardziej ciekaw jestem CANCER. Choć poreaktywacyjne studyjne dokonania Brytyjczyków nie rozpalają mnie równie mocno jak ich dzieła z lat 90., tak się złożyło, że dotąd nie miałem okazji zobaczyć ich na żywo. Wierzę więc, że twórcy moich ukochanych „To the Gory End” czy „Death Shall Rise” staną na wysokości zadania i na scenie potwierdzą swą wielkość sprzed kilku dekad. Bo CANCER w pierwszej połowie lat 90. był dla mnie zespołem największego formatu.

Drugą wielce pożądaną zapowiedzią jest dla mnie TAAKE. Twórczość Norwega śledzę z uwagą od końca lat 90. Na żywo widziałem tylko raz w 2014 roku w warszawskiej Progresji i pozostawił po sobie bardzo pozytywne (nie wiem, czy to dobre słowo w kontekście tej muzyki) wrażenie.

Ostatnie miejsce na podium zamyka TERRORIZER. Widziałem ich kilka razy i choć zawsze było dobrze, to szczególnie ostatnim koncertem na Mystic Festival zrobili na mnie piorunujące wrażenie i zaostrzyli apetyty na więcej. Bezlitosna maszyna, która nawet na chwilę nie traci swojego unikalnego feelingu. Ekstrakt dzikiego szaleństwa! Możliwe, że będę pod sceną tańczył, więc uważajcie na siebie!

Co jeszcze w czwartek? Na pewno CARCASS! Choć nie jestem szczególnym entuzjastą ich późniejszych dokonań i wciąż noszę w serduszku „Necroticism”, który uważam za ich absolutny opus magnum, rad jestem, że znów zobaczę ich na scenicznych deskach. I prawie jestem pewien, że to będzie bardzo dobry koncert.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę pierwszego dnia festiwalu? Na pewno na THE NIGHT ETERNAL! Widziałem ich dwa razy i uważam, że to jeden z najlepszych i najbardziej oryginalnych zespołów heavy metalowych młodego pokolenia. Klasyczne heavy połączone z okultystycznym rockiem i bluesową szlachetnością. Heavy metalową beztroską przebojowość osnuli mrokiem, powagą i smutkiem, który jednak nie popada w gotycką płaczliwość i pociąganie nosem. Na żywo petarda!

W czwartek nie przegapcie GALVANIZER. To jedna z najlepszych współczesnych kapel death metalowych, mająca na koncie dwa perwersyjnie piękne krążki. Miałem okazję widzieć ich na żywo i powiadam Wam – zdecydowanie warto!

Ciekaw też jestem bardzo naszego rodzimego TARABAN. Chłopaki zaskoczyli mnie klasycznym, a jednocześnie niezwykle świeżym debiutem wypełnionym szlachetnym, wysmakowanym hard rockiem, pulsującym bogatymi wpływami pozagatunkowymi. Unikalny zespół, dla którego na naszej scenie nie widzę analogii.

Sceniczną niewiadomą jest dla mnie CEREMONIAL BLOODBATH. Na tyle jednak lubię ich dwa studyjne krążki, że w czwartek z pewnością nie przegapią ich koncertu, który i Wam rekomenduję.

Ostrzę sobie również zęby na występ kanadyjskiego ANTEDILUVIAN – fonograficznie przekonują mnie w 100 proc. a na żywo ta black death metalowa magma może być niszcząca i stać się czarnym koniem pierwszego dnia festiwalu. Kolejnym zespołem, który z przyjemnością zobaczą będzie SZNUR. Miłem przyjemność widzieć już ich koncerty deskach i bardzo cenię zaangażowanie, wyrazistość i pomysł, który mają na siebie już od czasu debiutu.

Wygląd więc na to, że pierwszego dnia festiwalu będę chciał zobaczyć co najmniej 10 na 18 przewidzianych zespołów.

PIĄTEK

Niewiele mniej emocji czeka mnie w piątek. Absolutnym priorytetem jest GRAVE. Owszem, widziałem już Szwedów wielokrotnie, ale tym razem mają zagrać w oryginalnym składzie z 1991 roku i skoncentrować się na pierwszych trzech płytach. Przemknął mi gdzieś ostatnio fragment „Soulless”, bodaj z Brutala, i powiem Wam, że od razu miałem ciary! To może być dla mnie potencjalnie najlepszy występ festiwalu. Kocham Grave!

Drugie miejsce na moim podium oczekiwań zdobywa ESOTERIC. Widziałem ich dotąd tylko raz – w 2014 roku w Pubie 2 Koła. Zagrali morderczy, gęsty, ciężki i niewesoły koncert. Do dziś, gdy jest bezgwiezdna noc, zamykam oczy i wydaje mi się, że wciąż tam jestem, pod sceną. Chcę to przeżyć ponownie.

No i moje piątkowe pudło pożądania dopełnia MORTIIS. Oczywiście najbardziej bym chciał, by zagrał moje ukochane „The Smell of Rain”, patetyczne, monumentalne i lekko kiczowate „The Stargate” albo „The Grudge” (najlepiej w wersji z genialnej „Some Kind of Heroin”). Nic z tego. Sądzę, że będzie plumkał. Ale i tego plumkania jestem ciekaw. Nigdy nie widziałem gościa na żywo.

Poza medalową trójką z ogromną przyjemnością stawię się pod sceną na ORANGE GOBLIN. Bardzo lubię ten zespół, posiadam ich wszystkie płyty i wchodzą mi jak złoto. Co ciekawe, jak byłem w ubiegłym roku na Summer Dying Loud, to w drodze na festiwal i z powrotem słuchałem „Science, Not Fiction” – ostatnią płytę Orange Goblin. Niesamowity zbieg okoliczności, że w tym roku akurat tam zagrają.

W piątek z bardzo chętnie zobaczę też polskie zespoły, ze szczególnym wskazaniem na TOTENMESSE (do „Fiktionlust” znów zacząłem w ostatnim czasie wracać), DEUS MORTEM (ostatnia płyta znakomita, ostatni koncert w Warszawie świetny), SCRÜDA („Fury Among Ruins” to bardzo fajna i wybitnie koncertowa płyta, która na żywo może dodatkowo zyskać) oraz ROADHOG (na żywo zawsze heavy metalowy żywioł, mam nadzieję, że myślą o nowej płycie).

Dlaczego nie wymieniłem SAMAEL? Bo ich występu się boję. Ilekroć ich widziałem w ostatnich nastu latach i próbowali grać klasyczne utwory, to kaleczyli je i profanowali okrutnie. Mam wrażenie, że ich muzyka niosła emocje, których już w sobie od dawna nie mają. Ale zobaczymy… Może się mylę i tym razem mnie pozytywnie zaskoczą?

Podsumowując, wygląda na to, że podobnie jak w czwartek, w piątek również priorytetowo chcę zobaczyć 8 zespołów.

SOBOTA

No i sobota! Dla mnie najciekawszy dzień festiwalu. Nie potrafię nawet wyłonić trójki najbardziej pożądanych koncertów. Chcę zobaczyć oczywiście VENOM, bo nie miałem okazji chyba od dekady. Napalam się na CULT OF LUNA, bo grają zjawiskowe koncerty, a mija 11 lat, odkąd widziałem ich po raz ostatni w Warszawie u boku God Seed.

Zacieram ręce na myśl o występie AURA NOIR, bo kocham ten zespół, a ostatni raz widziałem ich w Poznaniu prawie 7 lat temu.

Wszystkie powyższe nazwy bledną przy PORTAL, gdyż Australijczyków nigdy na żywo nie widziałem, a uważam, że to zespół wybitny, wizjonerski i dla death metalowej sceny bardzo ważny. No dobra, niech będzie, że to mój sobotni nr 1. Co będzie numerem 2? IMPETUOUS RITUAL! Ich również na żywo nigdy nie widziałem, a fonograficzne dokonania bardzo cenię.

Z ogromną przyjemnością zobaczę TERRESTRIAL HOSPICE, który uważam za jeden z najlepszych polskich współczesnych projektów black metalowych. Kocham również DARVAZĘ – na żywo widziałem 2 lata temu w Warszawie i nie mam wątpliwości, że to będzie bardzo udany koncert. Ciekawość również rozpala VACUOUS – ich tegoroczną płytę „In His Blood” uznaję za jedną z najlepszych death metalowych płyt 2025 roku.

Gdy do wyżej wymienionych dołożymy autorów „death metalowej płyty roku 2024” – DEAMONOLITH (byłem na ich pierwszym historycznym koncercie w Łodzi, rewelacja!) oraz ODIUM HUMANI GENERIS – to wychodzi, że w sobotę będę chciał zobaczyć aż 10 zespołów.

Tak! Tego dnia będę się radował przez łzy, bo okrutny los sprawił, że właśnie tego samego dnia zachodzi największa kolizja koncertowa ostatnich lat. W tę samą sobotę w Warszawie gra Current 93.

Cóż jednak zrobić? Postawić na szali zespół Davida Tibeta przeciwko 10 zespołom metalowym? Nie porzucam jednak do końca nadziei – jako że nie jestem normalny, czekam na dokładną rozpiskę godzinową i biorę pod uwagę ewentualność, by wymsknąć się z Aleksandrowa na Current 93, a później wrócić z powrotem na festiwal. W ostateczności wydłubie sobie jedno oko, utnę jedno ucho i pozostawię w Warszawie komuś zaufanemu, by zabrał je na Current 93, podczas gdy ja z pozostałym okiem i uchem pozostanę na Summer Dying Loud.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj